środa, 6 czerwca 2012

O Francji i Francuzach słów kilka

Francja najczęściej kojarzy się z Paryżem, ślimakami, żabami, serami (mają 365 rodzajów sera) i winem. To jednak nie wszystko. Dla mnie Francja to kraj przede wszystkim ciekawy i zabawny, mam nadzieję, że przekonacie się o tym czytając dalej. Aby napisać tego posta musiałam się trochę zastanowić nad rzeczami, które mnie tam śmieszyły, dziwiły, ale też oburzały. Gdy spojrzałam na dosyć długą listę zauważyłam, że większość wypisanych zjawisk ma negatywny oddźwięk. Pomimo tego, byłam, jestem i będę nadal miłośniczką Żabolandii. Mieszkałam w kilku krajach, ale nigdzie nie czułam się tak dobrze...

Francja to kraj w którym pracuje się 35h tygodniowo, obowiązkowo z przerwą obiadową, która z reguły ma być wykorzystana między 12-14. Wtedy właśnie oblegane są restauracje, gdy przyjdziecie później odejdziecie z kwitkiem. W Paryżu jednak pomyślano o turystach, dlatego niektóre restauracje proponują obiady poza tymi godzinami. Posiłek we Francji jest celebrowany, wyjście do restauracji traktuje się jak święto, dlatego spora część Francuzów gotowa jest czekać w długiej kolejce, aby móc dostać się do środka ulubionej restauracji. Głodny Francuz to zły Francuz. To samo dotyczy kierowców, na których należy zwracać szczególną uwagę. Francuz kierowca to przede wszystkim nerwowy kierowca, który stojąc w bardzo długim korku nadużywa klaksonu. Wyobraźcie sobie, że 20 osób trąbi naraz, wymachując przy tym rękoma-tak wygląda Paryż.

Francuzi łatwo dosyć tracą zimną krew, na ulicach, w miejscach publicznych nie brakuje kłócących się ludzi. Można wtedy usłyszeć najbardziej popularne francuskie przekleństwa takie jak 'merde', 'putain'. Były Prezydent Francji Nicolas Sarkozy znany z swego cholerycznego charakteru zasłynął zdaniem 'casse-toi pauvre con', które w wolnym tłumaczeniu oznacza 'spieprzaj żałosny durniu'. Wypowiedział je w 2008 roku podczas targów rolniczych, osobą, którą obraził był starszy mężczyzna, który odmówił mu podania ręki mówiąc 'nie dotykaj mnie, wybrudzisz mnie'.

Francja jako pierwszy kraj zaczęła obchodzić święto muzyki, następnie dołączyły do niej kolejne kraje. Święto muzyki, które odbywa się 21 czerwca jest bardzo hucznie obchodzone, w każdym mieście i miasteczku odbywają się koncerty w różnych stylach muzycznych.

Francuzi potrafią okazać niezadowolenie, nie dostali podwyżki, odebrano im 15 minut z przerwy obiadowej, kolejarzom nie podoba się reforma transportu... Co robią? Organizują strajk i nie boją się tego, że zostaną wyrzuceni z pracy, ponieważ chronią ich związki zawodowe. Strajki oczywiście utrudniają pozostałym życie, ale rodacy są wobec nich bardzo wyrozumiali (podziwiam). Strajkują wszyscy, nawet Panie na stołówce w niewielkim miasteczku niedaleko Alp (dwa razy w ciągu 6 miesięcy)... Drażniłam czasami mojego francuskiego znajomego sugerując mu, że to ich sport narodowy :-)

Załatwiając cokolwiek w urzędzie w Francji trzeba uzbroić się w dużą cierpliwość, ponieważ sprawy administracyjne przeciągane są w nieskończoność. Na decyzję o przyznanie ubezpieczenia czeka się bardzo długo, moja koleżanka czekała rok czasu!!!! Na porządku dziennym jest gubienie dokumentów przez urzędników i wmawianie petentom, że dokumenty nie zostały złożone. Aby cokolwiek załatwić należy się jak najczęściej przypominać.

Francuzi lubią i cieszą się, że ktoś mówi w ich języku, ponieważ nie muszą się wtedy wysilać, by mówić po angielsku. Angielski to język, którym nie mówi zbyt wielu Francuzów, a jeśli jednak trafiliście na Francuza, który mówi w tym języku to posłuchajcie jak mówi. Czasami taka osoba przynosi więcej radości niż najlepsza komedia.

Francuzi są przystojni, przeważnie są brunetami. Mają wysoką kulturę osobistą, w odróżnieniu od Polaków mówią 'przepraszam, proszę, dziękuję'. Kobiety raczej nie malują się na co dzień, makijaż nakładają tylko na wieczorne wyjścia. Z drugiej strony mój kolega fizjoterapeuta narzekał często na kiepską higienę osobistą Francuzów. Korzystając z publicznych toalet zdarza się, że osoba przed nami nie spuściła za sobą wody.

W dobrym tonie jest spóźnić się na umówione przyjęcie od 15 do 30 minut. Na pewno nie przychodzi się przed wyznaczoną godziną.

Większość miłośników sera nie sprząta po swoich psach, dlatego szczególnie w Paryżu należy patrzyć pod nogi. Nie uprzykrza to jednak tak bardzo życia jak sugeruje to w swojej książce 'Merde! Rok w Paryżu' Stephen Clarke.

Podoba mi się, że Francuzi wsiadając do środków komunikacji miejskiej przepuszczają najpierw osoby wysiadające, dopiero potem wsiadają. W Polsce to różnie bywa...
Na stacjach metra rozdawane są darmowe gazetki 'Direct Matin', 'Direct Soir', 'Metro','20 minutes', 'A nous Paris', są one ogólnie dostępne, chociaż bywa tak, że interesującej nas gazety już nie ma. W takich sytuacjach przedsiębiorczy Francuz sięga do kosza, bo po przeczytaniu tam właśnie ląduje gazeta. Nadal dziwi mnie wyciąganie darmowych gazet z kosza, przecież są dostępne też w internecie.

Gdy pierwszy raz przyjechałam do Francji zdziwiło mnie, że filmy zagraniczne w francuskiej telewizji są dubbingowane, a moich znajomych śmieszy lektor w polskiej telewizji.

Rzeczą, która najbardziej mnie rozbawiła była wizyta w sklepie mięsnym. Francuzi kupują wędlinę na plastry, wybierają też grubość plastra.

Pozostając w temacie zakupów chciałabym podzielić się z wami refleksją na temat wózków na zakupy. W Polsce takie wózki zawsze były kojarzone z starszymi ludźmi, głównie kobietami, które zmęczone życiem ciągną je za sobą.
 W Francji wózek jest trendy, dużo osób z niego korzysta, niezależnie od wieku.
Minusem wózków jest to, że na targu trzeba uważać, aby się nie zahaczyć o metalową podstawkę.

W Francji mieszkając od strony ulicy, albo mając zaraz na przeciwko sąsiadów (okno w okno) nie można wywieszać prania na zewnątrz. Moja była współlokatorka opowiadała mi, że sąsiadka z naprzeciwka wrzuciła jej do skrzynki na listy kartkę informującą ją, że nie chce oglądać jej bielizny przez okno. Radziła jej także, aby kupiła sobie pralkę z suszarką, albo po prostu zwykłą suszarkę na pranie. Gośka nadal suszy pranie na zewnątrz...

Podoba mi się też, że gdy robi się ciepło Francuzi w weekendy oblegają parki i piknikują, w Paryżu oblegany jest też most Pont des Arts o którym pisałam wcześniej. W każdym razie Francuzi wiedzą jak korzystać z pięknej pogody. W lecie organizowane jest także kino pod gołym niebem, o którym napiszę w najbliższym czasie.

Francja to kraj z świetną opieką socjalną, dodatek mieszkaniowy, dodatek dla samotnej matki, dla osób bezrobotnych,itd. Niestety nie brakuje osób, które ten system wykorzystują...

Myślę, że nie przesadzę jeśli powiem, że w Francji można mówić o kulcie bagietki, która jest niezbędna podczas obiadu i kolacji. Często też jest pogryzana na ulicy, w metrze.
 Najlepiej smakuje świeża oczywiście, odmian bagietek też jest kilka, każdy znajdzie odpowiednią dla siebie. Rano czasami trzeba trochę poczekać w kolejce po upragnioną bagietkę. Najbardziej smakuje mi bagietka typu TRADITION (patrz zdjęcie). Bagietki kosztują do 1,20e.

Na koniec kilka aspektów językowych.
Gdy coś nam nie wyszło, albo jesteśmy zdziwieni mówimy 'O kurcze', Francuzi mówią 'O krowo' albo 'Puree' (bo miłośnicy jedzenia?). My dwoimy się i troimy aby np.usunąć kożuch z mleka, Francuzi dzielą się na 4 aby usunąć skórę z mleka.


7 komentarzy:

  1. Ha! Wszystko sie zgadza! :)) Tylko te uprzejmosci w metrze o ktorych piszesz nie dzialaja w godzinach szczytu ;)

    a! I chyba "o krowo" a nie swinio? (Oh la vache!)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie bardziej śmieszą, a propos aspektów językowych, niektóre tłumaczenia, np. najnowsze odkrycie - różdżka to "magiczna bagietka". Kocham ten język, kraj i naród, haha. Tak, że też zaczęłam o nich pisać

      Usuń
    2. Dokładnie, język francuski to taki bardzo opisowy język, też mi się to w nim podoba :-) Można by tu wymienić wiele przykładów... Pozdrawiam serdecznie :-)

      Usuń
  2. Dzięki, no tak myślałam o krowie, a napisałam świnio... Nie wiem dlaczego tego wcześniej nie zauważyłam, to pewnie wada wzroku się powiększa
    ;-) Podoba mi się też bardzo gdy mówią vachement :-) Godziny szczytu też da się przeżyć :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. "Mają wysoką kulturę osobistą, w odróżnieniu od Polaków mówią 'przepraszam, proszę, dziękuję'."
    Kiedyś mieliśmy wymianę szkolną z Francuzami i dla nas normalne jest na przykład to, że przepuszczamy w drzwiach dziewczyny/kobiety, a one odbierały to jako coś nienaturalnego i mówiły, że u nich to raczej rzadko spotykane. W sumie to nawet miłe było, że za jakąś zwykłą uprzejmość z naszej strony Francuzki się uśmiechały lub dziękowały, podczas gdy Polki uważają to za nasz obowiązek i nie zwracają na to uwagi. Nie mówię tego, żeby mówić, że polskie kobiety są złe, tylko ja miałem inne odczucie po rozmowach z Francuzami.
    "Podoba mi się, że Francuzi wsiadając do środków komunikacji miejskiej przepuszczają najpierw osoby wysiadające, dopiero potem wsiadają. W Polsce to różnie bywa..."
    Hmmm... Codziennie jeżdżę po Warszawie komunikacją miejską i zawsze najpierw się wysiada, a dopiero potem wsiada. Ewentualnie czasami jakaś starsza osoba od razu pcha się do środka, żeby zająć jak najszybciej miejsce, ale to rzadkość.
    Pozdrawiam! (bardzo ładny blog ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dzięki za komentarz, widocznie jeździłam i jeżdżę kiepskimi środkami komunikacji miejskiej ;-)
    Tak, to prawda Francuzi i przyjezdni prawie w ogóle nie przepuszczają kobiet w drzwiach, ale nie zmienia to faktu, że jednak mają większą kulturę osobistą. Od razu chciałabym sprostować, że nie faworyzuję Francuzów, a rodaków mam w "głębokim poszanowaniu", po prostu opisuję to co zaobserwowałam. Pozdrawiam i dziękuję za komentarz :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. haha świetny wpis! wszystko się zgadza. cieszę się, że wspomniałaś o tych wózkach zakupowych które mnie osobiście lekko odstręczają. mogłaś jeszcze wspomnieć o hulajnogach, na których jeżdżą wszyscy, niezależnie od płci i wieku.
    aha, NIENAWIDZĘ DUBBINGU. jak można tak kaleczyć legendarne filmy?!
    co do spóźnień, kiedyś byłam punktualna, ale Francuzi nauczyli mnie, że nie warto... ;)
    co do angielskiego mam jednak minimalnie odmienne zdanie - włada nim wielu Francuzów, jednak zwyczjanie z jakiegoś powodu się do tego nie przyznają i udają, że wcale nie mówią w tym języku. wielbią francuski. Gdy jednak zaczniesz ich obrażać po angielsku albo zechcesz zrezygnować z zakupów za kilkanaście euro bo ciężko Ci się dogadać ze sprzedawcą, nagle przypominają sobie swoje umiejętnosci... co do ich akcentu - wyborny. :D
    pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń

Paryskie outlety

Paryż jest stosunkowo drogim miastem i jak w każdym drogim mieście mieszkają w nim osoby o średnich lub niskich zarobkach. Z myślą o tych os...